11 Nights At ‘Pardon, To Tu’ 
“Marc Ribot Trio” [US]
[Marc Ribot / Henry Grimes / Chad Taylor] 

(Jedyny Koncert w Polsce)
 Wtorek 11.11.2014, g. 20:30 || 60 PLN
SOLD OUT / WYPRZEDANE


W dniu koncertu “Marc Ribot Trio”, Pardon, To Tu będzie od godziny 15:00 do 19:30 zamknięci. Przewidujemy, ze zaczniemy wpuszczać gości na koncert od godziny 19:45. Miejsca siedzące są jak zwykle przy takich koncertach ograniczone. Przypominamy ze obowiązuje zakaz fotografowania! Do zobaczenia.
Bilety na koncert ‘Marc Ribot Trio’ się wyprzedały. Chcemy wszystkim zwrócić uwagę na to, ze podczas koncertu obowiązuje zakaz fotografowania. Tylko nieliczni, akredytowani fotografowie będą mogli przez pierwsze 5 minut robić zdjęcia. Dziękujemy za wyrozumiałość.

Tickets for the ‘Marc Ribot Trio’ concert are now sold out. Please take note that during the concert it isn’t allowed to take photos. Just a few accredited photographers are allowed to take pictures within the first 5 minutes of the concert. Thanks for your understanding.
„Nie potrafiłbym zagrać standardowej jazzowej partii nawet gdyby ktoś przystawił mi pistolet do skroni” – Marc Ribot
W ramach listopadowego cyklu “11 Nights At Pardon, To Tu” wystąpi kultowy gitarzysta Marc Ribot, niemniej legendarny kontrabasista Henry Grimes i perkusista Chad Taylor.
||| • Marc Ribot Trio [Marc Ribot / Henry Grimes / Chad Taylor]

||| • Wtorek, 11.11.2014, g. 20:30

||| • Bilety: 60 PLN

| • Marc Ribot – gitara
| • Henry Grimes – bass
| • Chad Taylor – perkusja


||| • Marc Ribot 
to gitarzysta równie wszechstronny, co kontrowersyjny. Jego techniczne umiejętności gry na gitarze z pewnością nie pozwalają umieścić go wśród największych wirtuozów. Za to kreatywność, pomysłowość i umiejętność znalezienia wspólnego języka z muzykami reprezentującymi wiele różnych, czasem skrajnie różnych muzycznych stylów daje mu zaszczytne miejsce wśród największych geniuszy gitary ostatnich dekad. 
Marc Ribot próbował już w zasadzie wszystkiego. Grywa stale z Johnem Zornem w jego rozlicznych projektach, współpracując jednocześnie od czasu do czasu z Tomem Waitsem. Nagrywa z Eltonem Johnem i jeździ w trasy z Marianne Faithfull. Odnajduje się w klimatach soulowych z Jackiem McDuffem i Wilsonem Pickettem. Pojawiał się w koncertowym zespole McCoy Tynera. 
Mimo faktu, że pozostawanie w pobliżu podstawowej linii melodycznej jest mu równie bliskie, co niegdyś Theloniousowi Monkowi, kiedy momentami musiał być w latach czterdziestych akompaniatorem jazzowych wokalistek, Marc Ribot grał z Dianą Krall i Madeleine Peyroux. – Rafał Garszczyński (JazzPRESS)
PS.: Gitarzysta komponuje także muzykę do filmów fabularnych m.in. „Mystery Train” Jima Jarmuscha. 
||| • Henry Grimes
wybitny basista, którego muzyczna aktywność sięga lat 50-tych, kiedy rozpoczynał karierę w rodzinnej Filadelfii. Na swoim koncie ma występy z takimi ikonami jazzu jak Albert Ayler, Don Cherry, Archie Shepp, Charles Mingus, Sonny Rollins, Pharaoh Sanders czy McCoy Tyner. 
Po wielu sukcesach popadł na wiele lat w zapomnienie, na nowo odkryty w 2002 roku przez Williama Parkera. To drugie muzyczne życie znów stało się pasmem ogromnych sukcesów i niewiarygodnej muzycznej aktywności – od tamtej pory zagrał prawie 4000 koncertów w ponad 20 krajach świata. 
Współpraca z tak wybitnymi muzykami jak Rashied Ali, Fred Anderson, Bill Dixon, Dave Douglas czy wreszcie Marc Ribot spowodowała, że znów jest jednym z najbardziej cenionych basistów na świecie.
|||• Chad Taylor
perkusista urodzony w Tempe (Arizona) zaczynał od gry na gitarze. Perkusistą stał się po przeprowadzce do Chicago, gdzie spotkał znakomitości jazzowej sceny – Roba Mazurka, Jeffa Parkera (Tortoise) i Erica Alexandra. Od tamtej pory krąży między Chicago a Nowym Jorkiem, wciąż mieszając w swojej twórczości wpływy obu scen jazzowych. 
W Chicago stworzył swoje najbardziej znane projekty – Chicago Underground oraz trio Sticks and Stones. Taylor ma też na swoim koncie nagrania z Samem Prekopem (The Sea and Cake), Jimem O’Rourke, Derekiem Bailey, Eugene Chadbourne’m czy Kenem Vandermarkiem.
“Marc Ribot – choć jest mańkutem, zmuszono go do nauki gry, jakby był praworęczny. Jak przyznawał później muzyk, to bardzo ograniczyło jego możliwości techniczne. Ostatecznie jednak wyszło na dobre; kto wie, czy właśnie nie takie pozorne „ograniczenia” nie bywają największą siłą i główną składową unikatowego stylu. 
Na koncertach, Ribot buja się jak pacjent szpitala psychiatrycznego. Jego gra wypełniona jest właśnie taką niepokojącą atmosferą jak wyjętą nawet nie z „Lotu nad kukułczym gniazdem” a raczej filmowego dzieła Samuela Fullera, „Shock Corridor”. Często wydaje się w skupieniu studiować nuty, ustawione na stojaku. Ribot zdaje się czytać i wszystko czynić w zgodzie ze scenariuszem, nakreślonym w lekturze. Tylko po to, by w sekundę wszystko zniszczyć, gdy – niby przypadkowo – strąca gryfem gitary kartki ze stojaka, które okazują się tylko szalonymi bazgrołami palm, zwierząt i łódek. Teatr absudru. 
Wszystko leci w strzępy, rozlatuje się a kompozycja przypomina dekonstrukcję paranoicznej jaźni. To jednak sprawia, że nawet ograne do mdłości „Take Five” Brubecka w wykonaniu Ribota (z udziałem Henry’ego Grimesa na kontrabasie!) nagle staje się świeże i – dokładnie tak – nie przypomina niczego innego. – Piotr Jagielski Jazzarium.pl
Relacja:
Artykuł:

Comments are closed.